Naukowiec i inwestor – dobrze zgrana orkiestra?

Czyli romantyzmu inwestycyjnego ciąg dalszy... Autorką wpisu jest Noemi Malska*.

Moja niedawna rozmowa telefoniczna ukształtowała motyw przewodni niniejszego wpisu. Otóż pełna entuzjazmu i nadziei zadzwoniłam w poniedziałkowy poranek do pewnego naukowca z najwyższymi tytułami naukowymi (nazwijmy go Profesorem); do Profesora, którego wkład w naukę dawał duże nadzieje na współpracę między nami a w efekcie dostarczenie społeczeństwu nowej technologii, która mogłaby znacząco zmienić bieg niejednego życia ludzkiego.



Sumienie nie pozwoliło mi przejść obojętnie wobec sytuacji, w której Profesor na hasło: „poznałam wyniki pańskich badań i chciałam porozmawiać o ich komercjalizacji ” odłożył słuchawkę nim skończyłam zdanie – mówiąc eufemistycznie.

Zwracam się więc do drogiego gremium naukowców dziedzin okołomedycznych (a może i naukowców w ogóle), którzy są czytelnikami InnPoland z pytaniem: czy podzielacie Państwo poniższe rozumowanie?

Na wstępie zaznaczę, iż zakładam optymistyczny scenariusz, w którym to naukowiec rozwija technologie, zauważył bowiem realną potrzebę w otaczającym go świecie. Pozwolę sobie pominąć sytuację, w której naukowiec rozwija swój pomysł tylko dlatego, że jest nowy, że jeszcze nikt tego nie zrobił, nie bacząc zaś na to czy komukolwiek do życia to będzie potrzebne.

Otóż w moim, już na wstępie zaakcentowanym optymistycznym scenariuszu: fundusz inwestujący w spółki technologiczne z jednej strony oraz naukowiec z drugiej mają różne cele, lecz czy nie aby różne jedynie z pozoru?

• Fundusz Inwestycyjny – osiągnięcie zysku [dla inwestorów]
• Naukowiec – rozwój technologii [dla zaspokojenia potrzeby; patrz scenariusz optymistyczny]

Jednocześnie Inwestor i Naukowiec, w celu zrealizowania celów powyższych winni skupić się na jednej kwestii, części wspólnej:

• Jak dostarczyć daną technologię do odbiorcy [do szpitala, do wyspecjalizowanego laboratorium czy też na półkę w aptece]

A co, jeśli Biznes jest strukturą, która umożliwia taki zabieg?
Gdy naukowiec analogicznie do mojego ‘poniedziałkowego’ Profesora pragnie skupiać się na wszystkim tylko nie na partnerstwie z podmiotami, które mogą pomóc w komercjalizacji, wtedy mamy marne szanse na dostarczenie ludzkości danej technologii.

Sposobem na to, jak daną technologię wyprowadzić na szerokie wody a jednocześnie umożliwić naukowcowi kontrolę nad jej rozwojem (nie wspominając nawet o przychodach) może być nic innego jak np. opatentowanie danego rozwiązania, zawiązanie Spółki spin-off między naukowcem/ jednostką badawczą a podmiotem finansującym badania. Spółka taka była by odpowiedzialna za dalszy rozwój danej technologii czy za nawiązywanie intratnych kontraktów.
W strukturach dzisiejszego świata nie ma innej metody aniżeli biznes, do wprowadzenia danej technologii na rynek.

Nauka nie istnieje bowiem w próżni. Otaczają ją struktury prawne, które nadają ramy dla przeprowadzania różnego rodzaju procesów. Ramami jakie można wyróżnić dla tych fragmentów nauki, które mogą znaleźć zastosowanie na rynku jest np nowelizacja ustawy o szkolnictwie wyższym. Nowelizacja ta pokazuje kierunki i niektóre możliwe sposoby na wdrażanie technologii na rynek.

Zazwyczaj dane środowisko pragnie zmian a prawo nadgania takie pragnienia. Tym razem jednak zdaje się, że w porównaniu do dużej części środowiska naukowego to prawo wyszło na pioniera.

Otóż drogie gremium naukowców! W celu dostarczenia wynalazku ludzkości, proszę nastawcie się na współpracę z inwestorami pozytywnie, tak jak i oni nastawiają się pozytywnie na współpracę z Wami. Nasze nawyki, doświadczenia czy percepcja mogą być różne, ale przyświeca nam wspólny cel. Aby się on ziścił, dookoła grać musi przychylna orkiestra – fundusze i ramy prawne już mamy. Potrzeba nam siebie, stąd też proszę, nie odsuwajcie się, gdy wyciągamy do Was rękę – do tanga trzeba dwojga.

Parafraza słów Sir Kena Robinsona chyba najlepiej oddaje intencje jakie stoją za moimi słowami do gremium naukowców. Niech też i one staną się zarzewiem naszej przyszłej współpracy...
Bez sprzyjających okoliczności możesz nigdy się nie dowiedzieć jaki jest Twój potencjał rynkowy i jak daleko może Cię to zaprowadzić. (...) Potencjał rynkowy nie koniecznie staje się oczywisty, chyba że nadarzają się okoliczności do jego wykorzystania. (...) Wiele zależy od okazji/możliwości jakie mamy, okazji/możliwości jakie kreujemy i czy i jak je chwytamy.

Otóż drogie gremium naukowców! Gdy dajemy Wam takie okazje/możliwości, proszę chwytajcie je oburącz i zacznijmy razem tworzyć nową, innowacyjną i praktyczną rzeczywistość

--
* Noemi Malska jest analitykiem inwestycyjnym w funduszu StartVenture@Poland, który inwestuje w najbardziej rokujące projekty B+R z Europy Centralno-Wschodniej. Fundusz ten prowadzi preinkubajcę ryzykownych projektów oraz inwestycje typu seed dla projektów, w których upatruje komercyjne szanse. W ten sposób realizuje on misję fundacji Startup HUB Poland, którą jest zwiększanie potencjału ekonomicznego regionu EŚW, poprzez koncentrację kapitału intelektualnego (polskiego i zagranicznego) w Polsce.
Trwa ładowanie komentarzy...